szpieg z krainy deszczowców

adamaszek20

2010-10-29 08:18
 Oceń wpis
   

 

Ten dzień w końcu nadszedł, rozpoczynał on nowy rozdział w jej życiu zawodowym. Nowe miejsce, współpracownicy i poddani przyjęli ją z niezwykłą serdecznością, co sprawiło, że poczuła się w nowej firmie niezwykle przyjemnie. Dni upływały jej na poznawaniu jej zespołu i nowych obowiązków, bardzo szybko stała się szefową, którą się lubi i nikt nie miał do niej pretensji o to, że nikt z pracowników działu nie został awansowany na to stanowisko. Wszyscy mieli wrażenie, jak gdbyby ona była tam od lat, pełniąc funkcję szefa działu. Wrażenie takie miał w szczególności Tomasz. Mężczyna rok od niej starszy, który pracował tam już od dwóch lat, czyli od czasu powrotu ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w tragicznym ale i zarazem tajemniczym wypadku zginęła jego żona.

Nasza bohaterka bardzo dobrze zaklimatyzowała się w nowym miejscu, a nawet z kilkoma osobami zdążyła się szybko zaprzyjaźnić. Moje obserwacje stwały się coraz bardziej monotonne. Do czasu, kiedy klient poinformował mnie, że jego małżonka wyjeżdża w delegację na jakieś szkolenie.

Co klienta zastanawiał to fakt, że w dobie kryzysu firma wysyła swoich pracowników na zagraniczne tygodniowe delegacje? Udało mi się zdobyć adres hotelu, w którym miała odbywać się ta delegacja. Jakże się zdziwiłem, gdy okazało się, że hotel ten nie organizuje żadnego szkolenia. Postanowiłem na razie nic mówić o tym mojemu klientowi i zarezerwowałem pobyt w hotelu, gdzie miało odbyc się „owe szkolenie”.

Celowo moja rezerwacja była dzien wcześniej niż naszej bohaterki, jako kamuflaż zabrałem ze sobą moją koleżankę, która miała udawać, że przyjechaliśmy tam na romantyczny pobyt.

Kiedy nadszedł dzień przyjazdu żony klienta niemogłem uwieżyć włanym oczom! Ona wysiadająca z taksówki w objęciach Tomasza. Zrobiłem kilka zdjęć, z których jasno wynikało, że zdecywdowanie nie była to delegacja. Być może było to szkolenie, tylko ciekawe kto tu kogo i w jakim zakresie szkolił.

Turkaweczki gruchały na nic i na niko nie zwracając uwagi, a jako że był to dosyć znany kurort narciarski dla par, nikt na nich nie zwracał szczególnej uwagi, Nikt oprócz mnie.

Moja towarzyszka spisywała się nad wyraz dobrze i niejednokrotnie umożliwiła mi zrobienie intereseujących zdjęć. Żona klienta w końcu została przyłapana z kochankiem. Trochę to jednak trwało, ale miałem poczucie spełnienia mojej misji.

Po powrocie natychmiast spotkałem się z klientem, któremu przekazałem dokładny materiał dowodowy razem obszernym raportem z tego „szkoleniowego pbytu”. To co się z nim działo było nie do opisania, wpadł w kompletny szał. Dopiął swego i miał teraz niezbite dowody zdrady. Jeszcze z mojego biura zadzwonił do swojego prawnika, który natychmiast przygotował dla niego dokumenty rozwodowe. W obawie, aby nie popełnił żadnego głupstwa towarzyszyłem mu w drodze do domu, gdzie miała czekać na niego stęskniona żona. Zamiast niej zastał na stole list, w którym wyjaśniła mu, że wie, że była od kilku miesięcy śledzona i że ma tego dosyć. Zdecydowała się na zmiane torzsamości i wyjazd w nieznane a on nie powinien jej szukać, skoro i tak chciał się rozwieść. Napisała jeszcze, że mógł jej to normalnie powiedzieć, a nie nasyłając na nią detektywa, który właściwie pomógł podjąć jej decyzję o odejściu od niego.

Dla mnie sprawa ta była już zakończona, poradziłem klientowi jej nie szukac a znajoma sędzina jego prawnika szybko i sprawnie przeprowadziła rozwód bez obecności żony klienta.

Tagi: mini Kryminał, historia zmyślona


2010-10-29 08:15
 Oceń wpis
   

 

Po dwóch tygodniach toskańskiego lenistwa moi klienci wrócili do swojego stałego rytmu dnia. Zleceniodawca robił swoje, a obiekt inwigilacji wrócił do swojego biura. Sytacja w pracy żony klienta była mocno napięta, przez ogólnie pogarszającą się sytuację ekonomiczną na rynkach światowych. Spowodowało to, że każdy z zatrudnionych bał się o swoje stanowisko, w tym także i ona, tym bardziej, że kilka „koleżanek z działu” zadbało o jej reputację i „podkopanie” jej kwalifikacji zawodowych w oczach szefa. Żona chodziła cały czas zestresowana, co odbijało się negatywnie na jej relacjach z mężem. Pomimo tego, że mówiła mu, że to tylko stres ponownie zasiała ziarno wątpliwości u swojego męża, a ja miałem znowu pełne ręce roboty.

Po kilku tygodniach firma, w której pracowała ogłosiła cięcia etatów i nasza bohaterka została zwolniona.

Postanowiła jednak się nie poddawać. Pewna swej wartości uniosła się dumą i postanowiła, że w ciągu miesiąca znajdzie nową staysfakcjonującą ją pracę bez rejestracji w biurze pracy. Szukała bardzo intensywnie, obdzwoniła wszystkich znajomych, pytając czy ktoś przypadkiem nie potrzebuje osoby z jej osięgnięciami i umiejętnościami strategicznymi. Niestety wszystkie odpowiedzi były negatywne, aż do pewnego momentu, gdy zobaczyła niezwykle interesujące ogłoszenie. Firma zajmująca się badaniem i analizowaniem strategii firm szukała dyrektora działu. Pomimo tego, że wcześniej nie pracowała na stanowisku kierowniczym postanowiła wysłać swoje CV.

Jakież było jej zdziwienie, gdy po około tygodniu została zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną, a dwa dni później trzymała w ręce nowy kontrakt z całkiem niezłym wynagrodzeniem.

Od nowego miesiąca miała rozpocząć pracę z nowymi ludzmi, na nowym kierowniczym stanowisku, w nowym miejscu. Do tego dnia postanowiła się starannie przygotwać. Zaczęła dbać o swoją sylwetkę, odświeżyła garderobę i z niecierpliwością czekała na „ten Dzień”.

Tagi: mini Kryminał, historia zmyślona


2010-10-28 17:38
 Oceń wpis
   

 

zapowiadał się kolejny nudny dzień na obserwacji mojego obiektu. Jak co dzień wstała, zapaliła światło w kuchni, później pewnie poszła do łazienki szykować się do pracy. Po pół godzinie pogasiła światła i wyszła z domu udając się do garażu. Dzień miała wypełniony po brzegi, wiem bo jej mąż codziennie wieczorem wysyłał mi informacje odnośnie planu jej dnia.

Czekało mnie znowu siedzenie ponad osiem godzin w tej samej kawiarni co zawsze od ostatnich 5 miesięcy. Zastanawiałem się nawet czy przypadkiem nie zrezygnować z tego zlecenia, bo w ciągu tego czasu nic się nie wydarzyło co mogłoby rzucać cień podejrzeń na jej wierność.

Kiedy jechałem za nią w drodze do pracy, nagle zadzwonił jej telefon. Rozmawiała z kimś kogo numeru nie znałem, ale słyszałem, że zmienia swój plan dnia, że nie spędzi całych 8 godzin w biurze. Wiedziałem, że jest umówiona z jakimś nieznajomym na spotkanie o 13-tej na rogu Marszałkowskiej i Reymonta. Czekałem na tą godzinę z niecierpliwością i z nadzieją, że w końcu będę mógł dostarczyć mojemu klientowi niezbitych dowodów jej zdrady.

Wiedząc, że jedyną realną szansą na zjedzenie jakiegoś posiłku przed 13-tą jest znana kawiarnia na wprost jej biura skąd mam doskonałą okazję do jej obserwacji postanowiłem zamówic stek.

Zbliżała się godzina 12:30 zauważyłem, że obiekt wychodzi z biura i wsiada do swojego samochodu udając się na tajemnicze spotkanie.

Nareszcie dojechaliśmy, okazało się, że tajemnicze spotkanie nie było jak podejrzewałem z kochankiem.

Na rogu Marszałkowiej i Reymonta w wiekowej, ale niedawno odnowionej kamienicy znajdowało się biuro podróży. Zastanawnia mnie jedynie fakt, gdzie i z kim się wybiera? Czy klient wie, że żona planuje jakiś urlop? Nurtujące mnie pytania musiałem zostawić na popołudnie do czasu spotkania z klientem, które zaplanowałem na 20:00 w klubie Mango na obrzeżach miasta.

Reszta dnia mojej śledzonej upłynęła jak zwykle i nic specjalnego się nie wydarzyło. Po pracy jak zwykle wróciła do domu.

Wieczorem udałem się na umówione spotkanie z klientem. Opowiedziałem mu o moich dotychczasowych spostrzeżeniach i obserwacjach. Zaważyłem, że spodziewał się czegoś innego, konkretnych dowodów. Mam też teorę, że żona klienta być może tak dobrze się pilnuje, albo zauważyła, że jest śledzona. Choć z drugiej strony nie wydaje mi się, dotychczas w każdej sprawie, którą prowadziłem nikt mnie nie rozszyfrował.

Historię z biurem podróży zostawiłem na koniec. Gdy powiedziałem mu o tej wizycie wydawał się kompletnie zaskoczony. Postanowiliśmy, że sprawę pociągnę jeszcze przez jakiś miesiąc i jeśli do tego czasu nie będę miał żadnych dowodów zdrady spra zostanie zamknięta.

W sobotę obudził mnie telefon, na wyświetlaczu komórki zauważyłem, że dzwoni klient. W trakcie naszej rozmowy okazało się, że żona z okazji zbliżającej się roczniczy ślubu postanowiła sprawić mężowi niespodziankę i wykupiła wczasy w Toskanii.

Wyjazd był zaplanowany za dwa dni, uznałem, że skoro jedzie tam z mężem nie będzie miała żadnej okazji do zdrady. Jednakże poinstruowałem mojego klienta, aby wyostrzył wszystkie swoje zmysły, by był niezwykle czujny na wszystkie jej gesty, zachowania, by zwracał uwagę na to co mówi. Jeśli będzie gdzieś dzwonić, ma sprawdzać z kim telefonowała. Jednym słowem klient przeszedł szybki, telefoniczny kurs detektywa. Poleciłem mu również, że w razie wątpliwości zawsze może dzwonić, mailować i pytać.

Urlop upływal im na słodkim leniuchowaniu – skąd to wiem? Klient zdawał mi obszerne relacje na maile, zobaczył sam jak to jest być detektywem.

Toskania była dla nich krajem marzeń, odcięciem się od codziennych problemów, obowiązków i poznaniem na nowo siebie i własnych potrzeb. Była to w końcu ich „druga podróż poślubna” z okazji 10-tej rocznicy ślubu.

Toskania zaskoczyła ich różnorodnością smaków, ilością zabytków, otwartością i ciepłem jej mieszkańców. Dnie upływały im leniwie, na długich spacerach pośród niekończących się pól lawendy.

Tagi: mini Kryminał, historia zmyślona


2010-10-28 15:20
 Oceń wpis
   

jestem szpiegiem z krainy deszczowców..... przemykam ciemnymi uliczkami, opatulony w płaszcz w mocno zaciągniętym na twarz kapeluszem jak z dawnej epoki. Ukrywam się za drzewami, spoglądam na ludzi kątem oka i zasatanawiam się kto na mnie czycha i czy mój obiekt zainteresowań zorientuje się, że jest przez mnie śledzony. Codziennie wystaję pod jej domem, zapisuję dokładnie jej plan dnia i to co robi za każdym razem, gdy ją widzę. Kontroluję każdy jej ruch, znam wszystkich jej znajomych, wkradłem się podstępem w ich łąski, pewnie chcecie wiedzieć w jaki sposób? Niestety, nie zdradzam zawodowych tajemnic. Ostatnio założyłem podsłuch na jej telefonie, wiem z kim i o czym rozmawia. Mam tez założony dyktafon w jej samochodzie, aktywujący się w momencie otwarcia drzwi. Przyznam szczerze, że część pracy w zamontowaniu tych wszstkich gadżetów ułatwił mi jej mąż.

Biedaczysko stara sie dowiedzieć, czy żona go zdradza. Pojawił sie w moim biurze około pół roku temu. Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie. To był mglisty wiosenny poranek, dzień zapowiadał się dosyć nudnawo. Ale jak tylko zobaczyłem go w drzwiach, wiedziałem, że znowu mam robotę, dzięki której przetrwam kolejny rok na rynku a moja firma nie upadnie. Rynek rządzi się swoimi prawami, a firm detektywistycznych jest dzisiaj coraz więcej.

Tagi: mini Kryminał